Przejdź do głównej zawartości

In vitro - zrobiliśmy coś złego?

In vitro - inaczej zapłodnienie pozaustrojowe.Polega na połączeniu komórki jajowej i plemnika w warunkach laboratoryjnych poza organizmem matki. Miliony par na całym świecie dzięki tej metodzie objawowo leczyło niepłodność. 

Kwestia ta jest nowym a zarazem ogromnym wyzwaniem dla Kościoła. Jest też największym przedmiotem sporu KOŚCIÓŁ kontra RESZTA 
ŚWIATA. Kościół Katolicki kategorycznie odrzuca zapłodnienie in vitro natomiast popiera jedynie te metody leczenia niepłodności, które wspierają akt małżeński, po prostu seks. W katechizmie Kościoła Katolickiego możemy przeczytać:


"Techniki te praktykowane w ramach małżeństwa (sztuczna inseminacja i sztuczne zapłodnienie homologiczne) są być może mniej szkodliwe, jednakże pozostają one moralnie niedopuszczalne. Powodują oddzielenie aktu płciowego od aktu prokreacyjnego. Akt zapoczątkowujący istnienie dziecka przestaje być aktem, w którym dwie osoby oddają się sobie nawzajem. "Oddaje (on) życie i tożsamość embrionów w ręce lekarzy i biologów, wprowadza panowanie techniki nad pochodzeniem i przeznaczeniem osoby ludzkiej. Tego rodzaju panowanie samo w sobie sprzeciwia się godności i równości, które winny być uznawane zarówno w rodzicach, jak i w dzieciach"

Kościół uznaje, że nowe życie może powstać jedynie w akcie seksualnym ludzi będących małżeństwem. In vitro jest więc zupełnym przeciwieństwem. Nie dochodzi do współżycia, a ludzie poddający się zabiegowi wcale nie muszą być małżeństwem. 

Drugim powodem, dla którego Kościół sprzeciwia się metodzie zapłodnienia pozaustrojowego jest niszczenie nieużytych w czasie embrionalnym zarodków i używanie ich do innych celów medycznych. Badania, eksperymenty, etc. 

Krótko mówiąc chodzi o to, że podczas zapłodnienia in vitro zachodzi (według Kościoła) do świadomej zamiany aktów małżeńskich na działania laboratoryjne a także "marnowania" materiałów genetycznych. Kościół uważa również, że małżeństwa, które mimo prób wciąż nie mają potomstwa powinny zaakceptować taki stan rzeczy i oddać się działaniom społecznym (nie mam pojęcia jakim) lub zaadoptować dziecko opuszczone, osierocone.  

Nie neguję tej teorii. Każdy myśli i wierzy w co chce. 

Chce, żebyście wiedzieli, że w tej sprawie wypowiadam bo wiem co to znaczy, bo znam ludzi, których spotkała tragedia w postaci niemożności spłodzenia potomstwa. In vitro było jedyną opcją na ciążę. 

Wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu. Byłam mała, kiedy zaczęła się walka o dziecko, ale doskonale to pamiętam. Pamiętam, jak usłyszałam tą wiadomość o ciąży. Jechałyśmy z mamą samochodem, nagle zaczęła piszczeć, krzyczeć, cieszyć się - to wszystko przez łzy. Płakała ze szczęścia. Zapytałam o co chodzi, powiedziała tylko "UDAŁO SIĘ!". I już wiedziałam o co chodzi. Była ciąża, dziś są dzieci - trójka! Rodzice starali się o nie niemal 15 lat. W końcu są! Wymarzone, upragnione, wyczekane! Szczęście nie ma granic. Spełniło się największe marzenie. Największe pragnienie. Cel życia został osiągnięty.
Wyobrażacie sobie co czują Ci ludzie słysząc, że popełnili niewyobrażalny grzech, i zostaną za to potępieni? 
Pytam jak to? Przecież CEL ŻYCIA ZOSTAŁ OSIĄGNIĘTY! Mają dzieci, są rodzicami, "przedłużyli gatunek". Wychowują swoje dzieci w wierze katolickiej. One na pewno kiedyś dowiedzą się jak zostały poczęte. Dla nich to nie będzie nic dziwnego. Na religii ten temat zostanie poruszony, co roku był poruszany, kiedy ja chodziłam do szkoły. Powiedzą, że są na świecie dzięki temu, że rodzice zdecydowali sprzeciwić się naukom Kościoła. Co ksiądz na to powie? Potępi dzieci? 
Mało tego, mieli problem z chrztem. Chcąc nie chcąc ksiądz dowiedział się, ze dzieci nie zostały poczęte "po Bożemu". Odmówił. Wyobrażacie sobie to? ODMÓWIŁ! No ok, Kościół jest przeciwny in vitro, ale to nie jest wina dziecka, że w taki sposób zostały poczęte. 

Dzieci poczęte pozaustrojowo nie powinny być chrzczone. To tak samo jak z dziećmi nieślubnymi. Skoro kościół jest przeciwny współżyciu przedmałżeńskiemu to czy księża powinni chrzcić dzieci, które rodzą się w związkach nieformalnych? To TOTALNA KPINA I SZCZYT HIPOKRYZJI! Dzieci nie są niczemu winne! Są tylko i aż owocami tych zakazów.
Księża składają śluby kapłaństwa, nie mogą uprawiać seksu. A mimo to krzywdzą i gwałcą dzieci. I nie ponoszą żadnej kary. Największa kara jest właśnie dla tych skrzywdzonych dzieci! 

Wszystko jest takie niesprawiedliwe ...

____________________________________________________________________________________________















Komentarze

  1. Na świecie nigdy nie będzie sprawiedliwości ...

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda z chrzszeniem dzieci to jest kpina! Mojej córci nie chciano ochrzcic ponieważ z mężem mamy tylko cywilny i księża próbowali wymusic na nas kościelny ale ja się nie poddałam i zadzwoniłam do KURII gdzie powiedziano mi że nikt nie ma prawa zmusić nas do ślubu kościelnego pod szantażem ze nie ochszcza mi dziecka bo chrzest jest dobrem którego się nieodmawia... Zraziłam do siębie dwóch proboszczy z dwóch parafii ale postawiłam na swoje gdzie mąż już się poddał...Teraz wiem,że swoją upartością jestem wstanie dużo osiągnąć...Nie należy się poddawać teraz trzeba walczyć o swoje prawa nawet z Kościołem....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W stu procentach się z Tobą zgadzam! :)

      Usuń
    2. Ale jak inaczej postępować... Kazali mi pisac oświadczenia z konkretną datą ślubu kościelnego itd. Wiec napisalam oswiadczenie tak jak podał mi ksiądz z kurii ze mamy zamiar zawrzec sakramentalny związek małżenski lecz nie mamy ścisle ustalonego terminu... A proboszcz z parafii się wkurzył jak powiedziałam ze dowiadywałam się w Kurii i to proboszczowi musi wystarczyć jeżeli nie to skontaktują się z proboszczem osobiście i się zamkną... U nas na parafii wszyscy na proboszcza się żalą ale nikt nie potrafi nic zrobić!

      Usuń
  3. To postaw przed soba te wszystkie embriony, pozwol im sie rozwijac do wieku chociazby pol roku, po czym wybierz najlepsze z nich, a reszte oddaj na doswiadczenia lub po prostu zabij. Ja bym tego nie zrobila. Wedlug mnie od momentu poczecia to jest juz dziecko. Troche to tak jak szczenia sie psy(byc moze slabe porownanie) - wezmy najlepszego a reszte utopmy... Ludzie ktorzy decyduja sie na in vitro zazwyczaj maja pieniadze... Zakladam ze w zyciu nie mozna miec wszystkiego. Jest to drogi zabieg. Ile jest par ktore na to najzwyczajniej nie stac. Bezplodnosc wynika z wielu przyczyn, nad ktorymi nie zamierzam sie rozwodzic, ale czasem wplyw ma antykoncepcja\leczenie homronami, a wiec sami "rodzice" sa winni. Jesli ktos ma odwage zeby zabic kilkoro dzieci zeby tylko spelnoc swoja potrzebe posiadania jednego no to powodzenia ale hipokryzja jest nazywanie siebie katolikiem i nie rozumiem checi chrztu, chociaz musze sie zgodzic ze te dzieci niczemu nie sa winne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanuję Twoje zdanie, jakaś racja w nim jest, ale moje nigdy na ten temat się nie zmieni :)

      Usuń
    2. proponuję się ogólnie trochę douczyć, bo opinie na temat in vitro są wystawiane na temat metody sprzed dobrych 10 lat...teraz "zarodki" wybierane do dalszego rozwoju nie są nawet zarodkami, bo ma to miejsce przed połączeniem się plemnika i komórki jajowej a więc o jakimkolwiek zabijaniu nie ma mowy - bo zabijanie czego ?!

      Usuń
    3. nie, do anonima ;p

      Usuń
    4. A to wedlug Ciebie 10 lat temu ludzie nie robili in vitro?

      Usuń
    5. robili, i wtedy takie dyskusje mogły być na miejsu - choć też dyskusujne takie wpierdalanie sie po porstu w czyjeś najintymniejsze życie, a teraz to juz po za kwestią intymności nie ma nawet najmniejszego sesnu merytorycznego

      Usuń
  4. Jasne, ze tak - kazdy ma swoje poglady, to dosc kontrowersyjny temat. Nie moge powiedziec tez tak na prawde w stu procentach co bym zrobila bedac w takiej sytuacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie o to chodzi. Nie wiadomo jak my zachoealibysmy się w takiej sytuacji

      Usuń
  5. Anonimowy, to jest jakiś zart chyba.... porównujesz niewykorzystanie pojedyczych komórek do zabicia żyjącego człowieka?! Gratuluje zacofania!

    Zgaduje że za każdym razem gdy masz okres, zalewasz się łzami bo przecież własnie wydalasz komórkę z której mogł powstać człowiek..

    Paranoja jakaś

    OdpowiedzUsuń
  6. Przede wszytskim niech każdy patrzy na siebie - ktoś kto chce się podjąc takiego zabiegu ( a przecież nikt tego nie robi z własnego widzimisię tylko w przykrych przypadkach) powienien móc to zrobić, nie będąc ocenianym ani szykanowanym w żaden sposób.

    Niech każdy pilnuje własnych komórek możnaby powiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja trzymam kciuki za wszystkie pary, które poddały się in vitro czy inseminacji, aby się udało!, aby mogli się doczekać się swojego najukochańszego potomstwa . Wiem, że nie wszyscy mogą sobie pozwolić sobie na tego typu "pomoc przy zapłodnieniu", bo nie oszukujmy się - są one kosztowne. Bynajmniej dlaczego mamy sobie nie pomagać przy użyciu owych zabiegów? Jeżeli jesteśmy chorzy każdy z nas próbuje się ratować korzystając z dostępnych środków.....

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Tobą - nie widzę w tym problemu, by pary, które tyle lat starają się o dziecko (czyli nie tylko uprawiają seks, ale i stosują różne terapie, poddały się zabiegowi in vitro. Po to Bóg dał ludziom mózgi, by zrobili z nich dobry użytek, powstało in vitro, które pomaga bardzo wielu ludziom ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się z Tobą w 100%. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem stanowiska kościoła w tej kwestii. Ponadto nie rozumiem czemu dziecko jest winne tego jak zostało poczęte i czy po ślubie, czy nie :/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Sentymentalnie

Zdarza mi się zapomnieć prawie o wszystkim, ale nie jestem w stanie zapomnieć o żadnym ważnym dla nas wydarzeniu. Pamiętam dokładnie daty każdego takiego wydarzenia, a w niektórych przypadkach nawet godziny. Kiedy tylko usłyszę konkretny dzień i miesiąc, od razu wiem, że dokładnie rok czy dwa lata temu coś tam się wydarzyło ... Wszystkie SMS'y wnoszące coś więcej niż "Gdzie jesteś?, "Zaraz będę" czy "O której obiad?" mam zapisane, a w większości porobiłam im screeny, które zajmują szczególne miejsce na moim, jakże cennym, dysku.  30 marca 2012 Moja osiemnastka, ale przede wszystkim dzień, w którym na dobre zaczęliśmy się kolegować. To właśnie on zapoczątkował naszą znajomość. To dzięki wydarzeniom z tego dnia zaczęliśmy spędzać ze sobą czas. Czasem w towarzystwie innych znajomych, a czasem sam na sam. 15 czerwca 2012 - 18 czerwca 2012  Cztery dni, 96 godzin, 5760 minut - to właśnie wtedy zaczęło między nami iskrzyć. To był ten czas, kiedy dojrzeliś...

Mamy wózek!!!

Długo nie mogłam się zdecydować, siedemnaście razy dziennie zmieniałam zdanie. Brałam pod uwagę miliony modeli, tysiące kolorów i setki wersji... Parę razy już prawie był mój, ale a to jedna Pani zrezygnowała ze sprzedaży, druga sprzedała mimo, że transakcja między mną a nią była już prawie zakończona - czekałam tylko na wysyłkę, trzeci raz wyglądał podobnie, a za czwartym razem transakcja nie doszła do skutku z mojej winy, zrezygnowałam ... I teraz wiem,że baaardzo dobrze, że tak się stało. Dzisiaj przyszedł do mnie wózek, na który byłam zdecydowana i pewna, że go chcę! Kurier paczkę przytachał, otworzył, sprawdził. Zapłaciłam i pobiegłam szybko co rozłożyć. Chwilę się pomęczyłam, ale w końcu wpadłam na błyskotliwy pomysł, aby zobaczyć filmiki na youtube, tam jest wszystko :) No i okazało się, że rozłożenie go jest banalnie proste :)  Wózek ma bardzo fajny kolor, a także materiał. Jest to limitowana edycja. Materiał jest inny niż we wszystkich Stokke'ach. O ...

List do mojej córki

Kochana Córeczko Dziś mija dokładnie rok od kiedy jesteś już z nami. To pierwsze 365 dni bycia dumną mamą, pierwsze 52 tygodnie naszego pięknego życia. 7 kwietnia 2014 r., godzina 9:30. To wtedy przyszłaś na świat. Zwariowałam na Twoim punkcie w pierwszej sekundzie, kiedy Cię zobaczyłam. Zrozumiałam wtedy, że nie ma na świecie istoty, którą mogłabym pokochać bardziej od Ciebie. To Ty sprawiłaś, że mój świat wywrócił się do góry nogami, a wszystkie plany nagle, w jednej sekundzie uległy zmianie.  To dzięki Tobie nie oszalałam, kiedy zostałyśmy same, bez taty. To dla Ciebie byłam dzielna bo wiedziałam, że jesteś zależna ode mnie i muszę dać radę. Dla Ciebie byłam twarda, ciągle jestem. Dla Ciebie odmieniłam siebie i swoje życie. Wiele zrozumiałam, jeszcze więcej zyskałam.  To właśnie Ty nauczyłaś mnie prawdziwie kochać. Pokazałaś mi co to jest bezgraniczna miłość. Przecież to właśnie Ty kochasz mnie bezgranicznie, a ja taką samą miłością darzę Ciebie. Kocham Cię jak...