Przejdź do głównej zawartości

Pokochać życie jakim jest

Na wczorajszym, domowym seansie filmowym gwiazdą wieczoru był film "Gwiazd Naszych Wina". Tak jak już pisałam na FP, większość filmu nie zrobiła na mnie wrażenia. W pewnym momencie to zaczęłam się nawet zastanawiać czym Ci wszyscy ludzie się tak zachwycają? Końcówka filmu, ostatnie pół godziny rozjaśniło mi umysł. Przepiękne zakończenie, przepełnione żalem i goryczą, a mimo to ukazane w wspaniały sposób. Bohaterowie dobrani idealnie do odgrywanych przez siebie ról. Scena z odczytywaniem przemówień pożegnalnych po to by bohater mógł "uczestniczyć" we własnym pogrzebie rozwaliło mnie na łopatki. 

Końcówka, sama końcóweczka wywołała we mnie tak ogromne emocje, że nie potrafiłam powstrzymać łez. Ba, ja zachodziłam się prawie. Szlochałam i takie tam. Nie mogłam się uspokoić. Płakałam razem z głównymi bohaterami. Już wczoraj, zaraz po zakończeniu filmu chciałam usiąść i napisać tą notkę, ale nie byłam w stanie. Nie potrafiłam skupić się na napisaniu krótkiego posta na FP, a co mówić całą notkę? Nie chcę pisać o filmie, ale o tym co wniósł do mojego życia. A wniósł dużo. Morał płynący z niego jest niesamowicie mądry i uderzający - przynajmniej do mnie.

Żyj najlepiej jak potrafisz i doceniaj życie, kochaj je mimo wszystko. 
Często nie doceniamy tego co mamy i narzekamy na nasze życie, nie zauważając, że tak naprawdę jesteśmy szczęściarzami.

To chyba najlepsze skwitowanie. Taki morał dostrzegłam w tym filmie. Dzięki niemu dostrzegłam to, że jestem nienormalna - tak, to najlepsze określenie. JESTEM NIENORMALNA. Jak ktoś normalny może siedzieć, użalać się nad sobą i czekać do usranej śmierci za przeproszeniem na coś co nigdy nie nastąpi bez chęci, bez reakcji! To chyba tylko ja tak potrafię. 

W filmie dwoje młodych ludzi, bardzo chorych, zakochanych w sobie pokazało mi, że można żyć, realizować marzenia i być mimo wszystko szczęśliwym pomimo choroby, ciężkiej choroby - śmiertelnej, bez szans na wyzdrowienie. To jak ja mogę być nieszczęśliwa? Jestem zdrowa, mam wspaniałą rodzinę, dach nad głową. Resztę da się wypracować. Oni byli chorzy i szczęśliwi, ja jestem zdrowa i nieszczęśliwa. 

Dzięki temu filmowi zrozumiałam, że życie mamy jedno. Jedno jedyne, którego nikt za nas nie przeżyje. Trzeba więc je wykorzystać na sto procent. Nie można pozwolić sobie na jakieś dołki, nieszczęścia. Wbrew pozorom życie jest krótkie. To największy dar, a niewykorzystanie go w pełni jest głupotą - według mnie. Ktoś kiedyś powiedział, żeby nie szukać ograniczeń w możliwościach tylko możliwości w ograniczeniach. To prawda. Święta prawda.

Tak więc moje drogie Panie bierzemy się za siebie! Nie ma obijania się! Nie ma użalania się nad sobą! Nie ma unieszczęśliwiania się. Mamy jedno życie i trzeba je przeżyć jak najlepiej. Trzeba przeżyć je tak by na koniec móc powiedzieć, że to było najlepsze życie jakie można sobie wyobrazić. Bierzemy życie w swoje ręce - robimy to od teraz! Nie od jutra, nie od poniedziałku, nie od przyszłego miesiąca, ale od teraz! To właśnie teraz jest ten moment, żeby wziąć się za siebie. Za pomnieć o tym co było i zadbać jak najlepiej o to co będzie! 

Tego Wam i sobie życzę!





















Komentarze

  1. Uwielbiam twojego bloga! Natrafilam na niego przez zupełny przypadek, kojarzyłam Cie bo byłyśmy w jednym gimnazjum, ale w życiu nie przypuszczalabym ze tak bardzo mnie wciągnie! Wczoraj przczytalam wszystkie posty, sa naprawde niesamowite �� a Kornelcia-cud! Trzymaj tak dalej i jak najwiekszych sukcesów w prowadzeniu bloga! ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzisiaj i ja ogladam, a co do postu to zgadzam się z tobą w stu procentach a nawet wiecej! Buleczka slicznosci ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  3. ja oglądalam wczoraj ten film pózno w nocy z czystym sumieniem moge go polecic kazdemu :) jest na prawde wzruszający nie da sie powstrzymac łez .... i daje wiele do myslenia teraz musze przeczytac ksiązke:)a co do posta to dobrze napisane...

    OdpowiedzUsuń
  4. Notka rewelacja! Zgadzam się w stu procentach :) ! Obejrzałam film robiąc notatki o 1 w nocy. Jest naprawdę ciekawy, przejmujący, wzruszający, nasuwa pewne refleksje odnośnie co do naszego życia, tak jak to opisałaś w notce. Powinniśmy chwytać życie każdego dnia i cieszyć się z tego jakie jest i przede wszystkim doceniać zdrowie, bo zdrowie jest najważniejsze. G.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Sentymentalnie

Zdarza mi się zapomnieć prawie o wszystkim, ale nie jestem w stanie zapomnieć o żadnym ważnym dla nas wydarzeniu. Pamiętam dokładnie daty każdego takiego wydarzenia, a w niektórych przypadkach nawet godziny. Kiedy tylko usłyszę konkretny dzień i miesiąc, od razu wiem, że dokładnie rok czy dwa lata temu coś tam się wydarzyło ... Wszystkie SMS'y wnoszące coś więcej niż "Gdzie jesteś?, "Zaraz będę" czy "O której obiad?" mam zapisane, a w większości porobiłam im screeny, które zajmują szczególne miejsce na moim, jakże cennym, dysku.  30 marca 2012 Moja osiemnastka, ale przede wszystkim dzień, w którym na dobre zaczęliśmy się kolegować. To właśnie on zapoczątkował naszą znajomość. To dzięki wydarzeniom z tego dnia zaczęliśmy spędzać ze sobą czas. Czasem w towarzystwie innych znajomych, a czasem sam na sam. 15 czerwca 2012 - 18 czerwca 2012  Cztery dni, 96 godzin, 5760 minut - to właśnie wtedy zaczęło między nami iskrzyć. To był ten czas, kiedy dojrzeliś...

Mamy wózek!!!

Długo nie mogłam się zdecydować, siedemnaście razy dziennie zmieniałam zdanie. Brałam pod uwagę miliony modeli, tysiące kolorów i setki wersji... Parę razy już prawie był mój, ale a to jedna Pani zrezygnowała ze sprzedaży, druga sprzedała mimo, że transakcja między mną a nią była już prawie zakończona - czekałam tylko na wysyłkę, trzeci raz wyglądał podobnie, a za czwartym razem transakcja nie doszła do skutku z mojej winy, zrezygnowałam ... I teraz wiem,że baaardzo dobrze, że tak się stało. Dzisiaj przyszedł do mnie wózek, na który byłam zdecydowana i pewna, że go chcę! Kurier paczkę przytachał, otworzył, sprawdził. Zapłaciłam i pobiegłam szybko co rozłożyć. Chwilę się pomęczyłam, ale w końcu wpadłam na błyskotliwy pomysł, aby zobaczyć filmiki na youtube, tam jest wszystko :) No i okazało się, że rozłożenie go jest banalnie proste :)  Wózek ma bardzo fajny kolor, a także materiał. Jest to limitowana edycja. Materiał jest inny niż we wszystkich Stokke'ach. O ...

List do mojej córki

Kochana Córeczko Dziś mija dokładnie rok od kiedy jesteś już z nami. To pierwsze 365 dni bycia dumną mamą, pierwsze 52 tygodnie naszego pięknego życia. 7 kwietnia 2014 r., godzina 9:30. To wtedy przyszłaś na świat. Zwariowałam na Twoim punkcie w pierwszej sekundzie, kiedy Cię zobaczyłam. Zrozumiałam wtedy, że nie ma na świecie istoty, którą mogłabym pokochać bardziej od Ciebie. To Ty sprawiłaś, że mój świat wywrócił się do góry nogami, a wszystkie plany nagle, w jednej sekundzie uległy zmianie.  To dzięki Tobie nie oszalałam, kiedy zostałyśmy same, bez taty. To dla Ciebie byłam dzielna bo wiedziałam, że jesteś zależna ode mnie i muszę dać radę. Dla Ciebie byłam twarda, ciągle jestem. Dla Ciebie odmieniłam siebie i swoje życie. Wiele zrozumiałam, jeszcze więcej zyskałam.  To właśnie Ty nauczyłaś mnie prawdziwie kochać. Pokazałaś mi co to jest bezgraniczna miłość. Przecież to właśnie Ty kochasz mnie bezgranicznie, a ja taką samą miłością darzę Ciebie. Kocham Cię jak...