Przejdź do głównej zawartości

Oh, Witaj drogi kryzysie! Dawno Cię u mnie nie było! Co tym razem?!

Pisać ten post zaczęłam jakiś miesiąc temu. Wtedy myślałam, że to było apogeum. Myślałam, że mam najgorzej i gorzej być już nie może. Byłam przekonana, że jestem w stanie, który już nigdy się nie pogorszy. Myliłam się, znowu. A jeszcze półtorej roku temu jak by mi ktoś powiedział, że będę w takim stanie to bym go wyśmiała. Kiedyś byłam inna. Kiedyś uśmiech nie schodził mi z twarzy. Bez końca mogłam się wydurniać i wariować.

To już chyba mój setny kryzys w tym roku. Już nawet nie wiem co mam o tym myśleć. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego spotyka to akurat mnie? Dlaczego tak często? NIE WIEM! Nie mam zielonego pojęcia. Nie znam odpowiedzi na żadne z tych pytań, a szkoda. Może gdybym wiedziała dlaczego tak się dzieje to umiałabym sobie z tym poradzić? Może gdybym wiedziała co jest powodem mojego stanu to potrafiłabym z tym walczyć? Jakoś nie umiem...

Zacznijmy od tego, że ja przede wszystkim nie potrafię dokładnie nazwać tego co mi jest. Po pierwsze to nie mam siły ani psychicznie ani fizycznie na nic. Wstaje z krzesła czy fotela i od razu kręci mi się w głowie. Mam słynne mroczki przed oczami i muszę usiąść z powrotem. Najchętniej to spałabym całymi dniami. Tylko Kornelka jakoś mnie motywuje to tego wszystkiego zwanego życiem. 

Jeszcze jednym minusem tego wszystkiego jest to, gdzie żyję. Tragedia. Nuda i jeszcze raz nuda. Tu nie ma co robić. Nie ma gdzie pójść. Nie ma co ze sobą zrobić. Ileż można chodzić do parku, na starówkę czy do galerii. Masakra, mówię Wam. Dlatego właśnie marzę, żeby się stąd wyprowadzić. Myślę, że wtedy wiele by się zmieniło. Na lepsze oczywiście. 

Nie potrzebuję miliona rozrywek i tysięcy znajomych. Fajnie by po prostu było nie chodzić codziennie w to samo miejsce na spacer. 

Nie wiem, może przesadzam. Może wyolbrzymiam to wszystko. Może szukam wymówek. Może usprawiedliwiam sama siebie bo tak na prawdę nie potrafię określić czego chcę. 

A może to ta rutyna?









Komentarze

  1. a moze to ciąza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak by tak było to za jakieś trzy miesiące bym rodziła, więc odpada :)

      Usuń
    2. też tak pomyślałam w pierwszej chwili

      Usuń
  2. Jak jestes senna non stop to zbadaj sobie tarczyce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo zelazo
      gdy byłam w ciąży i spałam dużo więcej niż poprzednio poprosiłam o skierowanie na morfologie bo byłam senna bez sił i wstać się nie mogło nie to ze nie chciało. i miałam anemie.

      Usuń
  3. Czasami też tak mam, nie wspomnę o nieustannym spaniu czy narzekaniu, ale miejmy nadzieję że to tylko chwilowe i nam to minie! Usprawiedliwiam ta niechęć do wszystkiego pogoda za oknem.. szaro brzydko zimno. Głowa do góry na wiosnę nam przejdzie ! :* całuski :* G.

    OdpowiedzUsuń
  4. a z ta tarczyca to dobry trop tak samo mialam i okazało sie ze to tarczyca niestety:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli chodzi o miejsce zamieszkania to i tak masz lepiej niż ja, mieszkasz w mieście masz Parki sklepy itp, a ja mieszkam w malutkiej miejscowości w takiej większej wsi trzy sklepy spożywcze na krzyż las, pola i nic po za tym do większego miasta mam 15 km, Przyznam że wolała bym mieszkać już tam gdzie ty niż tutaj ale niestety nie mam na razie możliwości na jaką kolwiek przeprowadzkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kryzys.. każdą z nas dopada. Jedna przeżywa pewne sprawy bardziej inna mniej (chwalić ją trzeba!) Nachodzi czasem taki moment że nagle - chwilowo - zdajesz sobie sprawę, że już Ci się nie chce. I chociaż wyrzuty sumienia pojawiają się równie szybko co ta myśl to jednak tak jest.

    Życzę Ci, by było jak najmniej takich chwil :)

    OdpowiedzUsuń
  7. o matko...jakbym czytala siebie :/
    mam to samo mniej wiecej od 1,5 roku :/ tak jak piszesz, kiedys mialam sile energie, cieszylam sie ze wszystkiego, ciagle sie smialam....wyglupy ze znajomymi, spontany, wyjazdy, zawsze bylo co robic...a teraz? szkoda gadac.
    Ciebie chociaz Nelunia motywuje, ja nie mam dzieci wiec mnie chyba juz nic nie motywuje :/
    Gdyby nie to ze codziennie musze wstac na 8 do pracy to w ogole chyba bym z lozka nie wstala.
    Brak pomyslow, ochoty, sily(tak jak u ciebie i fizycznie i psychicznie)...ciągle czuję się zmęczona...może to jakies początki depresji?

    Swoją drogą ja mieszkam w dużym mieście, mam wszystko pod nosem co tylko sobie wymyślę (mieszkałam też za granicą) i szczerze mówiąc wszystko bardzo szybko się nudzi i też mam wrażenie, że ciągle chodzę w te same miejsca i że nic tu niema, ale musialabym chyba mieszkać w NY żeby "atrakcje" mnie zadowalały :(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Sentymentalnie

Zdarza mi się zapomnieć prawie o wszystkim, ale nie jestem w stanie zapomnieć o żadnym ważnym dla nas wydarzeniu. Pamiętam dokładnie daty każdego takiego wydarzenia, a w niektórych przypadkach nawet godziny. Kiedy tylko usłyszę konkretny dzień i miesiąc, od razu wiem, że dokładnie rok czy dwa lata temu coś tam się wydarzyło ... Wszystkie SMS'y wnoszące coś więcej niż "Gdzie jesteś?, "Zaraz będę" czy "O której obiad?" mam zapisane, a w większości porobiłam im screeny, które zajmują szczególne miejsce na moim, jakże cennym, dysku.  30 marca 2012 Moja osiemnastka, ale przede wszystkim dzień, w którym na dobre zaczęliśmy się kolegować. To właśnie on zapoczątkował naszą znajomość. To dzięki wydarzeniom z tego dnia zaczęliśmy spędzać ze sobą czas. Czasem w towarzystwie innych znajomych, a czasem sam na sam. 15 czerwca 2012 - 18 czerwca 2012  Cztery dni, 96 godzin, 5760 minut - to właśnie wtedy zaczęło między nami iskrzyć. To był ten czas, kiedy dojrzeliś...

Mamy wózek!!!

Długo nie mogłam się zdecydować, siedemnaście razy dziennie zmieniałam zdanie. Brałam pod uwagę miliony modeli, tysiące kolorów i setki wersji... Parę razy już prawie był mój, ale a to jedna Pani zrezygnowała ze sprzedaży, druga sprzedała mimo, że transakcja między mną a nią była już prawie zakończona - czekałam tylko na wysyłkę, trzeci raz wyglądał podobnie, a za czwartym razem transakcja nie doszła do skutku z mojej winy, zrezygnowałam ... I teraz wiem,że baaardzo dobrze, że tak się stało. Dzisiaj przyszedł do mnie wózek, na który byłam zdecydowana i pewna, że go chcę! Kurier paczkę przytachał, otworzył, sprawdził. Zapłaciłam i pobiegłam szybko co rozłożyć. Chwilę się pomęczyłam, ale w końcu wpadłam na błyskotliwy pomysł, aby zobaczyć filmiki na youtube, tam jest wszystko :) No i okazało się, że rozłożenie go jest banalnie proste :)  Wózek ma bardzo fajny kolor, a także materiał. Jest to limitowana edycja. Materiał jest inny niż we wszystkich Stokke'ach. O ...

List do mojej córki

Kochana Córeczko Dziś mija dokładnie rok od kiedy jesteś już z nami. To pierwsze 365 dni bycia dumną mamą, pierwsze 52 tygodnie naszego pięknego życia. 7 kwietnia 2014 r., godzina 9:30. To wtedy przyszłaś na świat. Zwariowałam na Twoim punkcie w pierwszej sekundzie, kiedy Cię zobaczyłam. Zrozumiałam wtedy, że nie ma na świecie istoty, którą mogłabym pokochać bardziej od Ciebie. To Ty sprawiłaś, że mój świat wywrócił się do góry nogami, a wszystkie plany nagle, w jednej sekundzie uległy zmianie.  To dzięki Tobie nie oszalałam, kiedy zostałyśmy same, bez taty. To dla Ciebie byłam dzielna bo wiedziałam, że jesteś zależna ode mnie i muszę dać radę. Dla Ciebie byłam twarda, ciągle jestem. Dla Ciebie odmieniłam siebie i swoje życie. Wiele zrozumiałam, jeszcze więcej zyskałam.  To właśnie Ty nauczyłaś mnie prawdziwie kochać. Pokazałaś mi co to jest bezgraniczna miłość. Przecież to właśnie Ty kochasz mnie bezgranicznie, a ja taką samą miłością darzę Ciebie. Kocham Cię jak...