Od zawsze wiedziałam, że chcę być kimś, że chcę coś w życiu osiągnąć. Osiągnąć coś więcej niż skończenie liceum i zdana matura. Chciałam pójść na studia. Wiedziałam, że osiągnę zamierzone cele jedynie ciężką i sumienną pracą. Pisałam już o tym, że w trzeciej klasie zaćmiło mnie i plany zmieniły się o 180 stopni. Dzisiaj znów inaczej na to patrzę. Dziś już nie chcę osiągać zamierzonych celów dla siebie. Chcę to zrobić dla mojej córeczki. Od mojej przerwy w nauce miną rok. W zasadzie to półtorej, jeśli liczyć od ostatniego dnia roku szkolnego. I to KONIEC przerwy! Od grudnia kontynuuję mój rozwój. Koniec użalaniem się nad sobą, koniec z rozmyślaniami "czy znajdę pracę?". KONIEC! Zamartwianiu się i dołowaniu mówię stanowcze NIE! Zamierzam coś jeszcze osiągnąć. Udowodnić sobie i inny, że mając dziecko tak młodym wieku nie trzeba skończyć na kasie w Biedronce (oczywiście bez obrazy dla wszystkich pracujących w tej sieci sklepów!). Mam dużo większe ambicję i czas zacząć dążyć d...