Przejdź do głównej zawartości

Tęsknię za tym!

Od kiedy pamiętam wszyscy dorośli powtarzali mi, żebym się tak do dorosłości nie spieszyła bo przyjdzie jeszcze na mnie czas. A wtedy zatęsknię za szkołą, za nauką, za opierdzielami od rodziców. Za wszystkim, czego dorosły człowiek już nie doświadcza za często. 

I wiecie co? Mieli racje! Mieli cholerną rację! Tęsknię. I to bardzo. Za wszystkim co związane z młodzieńczymi latami. Nie jest mi teraz źle. Jest doroślej, odpowiedzialnie, stabilnie. Ale chyba każdy doświadczył tego... 

A wiecie za czym tęsknię najbardziej? Za SZKOŁĄ! Za liceum. Fajny czas. Człowiek pełnoletni, ale jeszcze w szkole. To takie połączenie dorosłości z beztroskimi latami. 

W tych ostatnich latach szkoły dużo się w moim życiu wydarzyło, ale mimo wszystko na prawdę za nimi tęsknię. Moja klasa w liceum nie była idealna. Ba, kłóciłyśmy się dosyć często. Piszę "kłóciłyśmy" bo były same baby. 36 sztuk. Wyobraźcie sobie! Chłopaków nie brakowało wcale, przynajmniej mi. Fajnie było mieć taką klasę. Krzyczało się na całą salę "Ma ktoś podpaskę?" i takie tam. I może wyda się Wam to śmieszne, ale to była ogromna wygoda :D Nie musiała żadna chodzić od ławki do ławki i szeptać po cichu, żeby przypadkiem żaden chłopak nie usłyszał, że ma okres. Nie było krępacji, czy jakiś podobnych zjawisk. Zawsze wszystko walone prosto z mostu. To było fajne! 

Mama mówiła, żeby doceniać czas póki nie ma się problemów, póki żyje się beztrosko. A ja sobie myślałam: "Co ona tam może wiedzieć? Szkoła to najgorsze co może być!". Dziś już tak nie myślę, wróciłabym tam. Zawsze były przysłowiowe jaja. Zawsze ktoś coś śmiesznego zrobił czy powiedział! Z niektórych sytuacji śmiejemy się do tej pory. 

Próbowałam nawet zorganizować spotkanie klasowe. Dwa razy się udało. Udało się i nie udało w sumie. Za pierwszym razem na 36 dziewczyn przyszły 4 + 2 dzieci. Za drugim razem 6 nas było. Fakt, nie byłyśmy zgraną klasą. Charakteryzowałyśmy się "zamkniętymi" grupami. Ale szkoda, że na spotkaniach więcej nas nie było. Ja uwielbiam wspominać. Przypominać sobie różne sytuacje. Ja to potrafię z jednej rzeczy śmiać się kilka lat. Dopóki oczywiście nie zapomnę... Ale jak ktoś mi przypomni to śmieję się dalej! 

Podsumowując:


"Dużo bym dał, by przeżyć to znów -
Wehikuł czasu - to byłby cud!"

Teraz mam jednak wspaniałą córeczkę i mimo wszystko nie żałuję <3







Komentarze

  1. Też tęsknie za dawnym czasami, ale nie żałuję bo jest teraz dobrze. Mam nadzieje, że kiedyś uda się zrobić spotkanie klasowe i porozmawiać jak dawniej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo niskiej frekwencji nasze spotkania i tak były udane ;) Chociaż chwilę mogłyśmy pogadać, powspominać, ale rzeczywiście szkoda, że było nas tak mało.
    Buziaki od Agaty :*

    P.S Gdzie komentarz na temat Domy? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko czekam na następne <3

      Jaki komentarz?! :O

      Usuń
    2. O tym, że komentowała Twoje pisanie bloga :D

      Usuń
  3. To pojdz sobie do szkoly jak tak strasznie za tym tesknisz

    OdpowiedzUsuń
  4. no wlasnie, na studia jakies czy cos. doksztalcilabys sie a nie siedzisz na dupie i nic nie robisz. tylko sie dzieckiem zaslaniasz, ze nie masz czasu, ze to ze tamto................

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak łatwo zasłaniać się 'Anonimowy'..
      halo halo gdzie Ty tu się doszukałaś jakiegoś narzekania?
      " i mimo wszystko nie żałuję.."
      widać, że nie wiesz jak wiele czasu pochłania dziecko, a gwarantuję Ci ze na dupie przy małym dziecku to siedzi się tylko jak korzystasz z toalety i to czasem musisz się nieźle nakombinować żeby znaleźć na to chwile.
      Poza tym..wychowywanie dziecka to nie jest jakaś kara jak Ty to sobie chyba wyobrażasz.
      A przy dokładniejszym poznaniu bloga, wyczytałabyś o planach związanych z dalszym kształceniem, ale na wszystko musi przyjść odpowiedni moment.

      Usuń
    2. Eliss, pozostawię tamtą wypowiedź bez komentarza :)

      Usuń
    3. Jak zwykle znajdzie się jakaś osóbka której się coś nie podoba. Brak słów. ..

      Usuń
  5. Muszę przyznać, że mi przez myśl nie przejdzie by wrócić czy zatęsknić do starych czasów. Były dobre momenty.. ale to co przeżywam teraz mając kochającego męża i cudownego Synka - chyba nie może spotkać mnie nic lepszego. W końcu czuję, że jestem w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie :)

    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację :) może jestem za młoda i jeszcze nie do końca potrafię odnaleźć się w tym wszystkim, ale czasami na prawdę chciałabym choć na parę godzin znaleźć się w szkole :)

      Usuń
  6. Ja również za tym nie tęsknie i gdybym nawet mogła cofnąć czas to i tak bym tego nie zrobiła. Mam kochającego narzeczonego i małego szkraba -którego kocham. Tych dwóch rzeczy nigdy w życiu bym nie zamieniła na nic. Fajnie było mieć labę, ale nic nigdy nie trwa wiecznie więc... Nigdy, ale to nigdy nie chciałabym cofnąć się w czasie. I mam takie małe motto: Nie patrz w przeszłość...bo potkniesz się o teraźniejszość i zwalisz przyszłość ! :)

    www.MamaJasiaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już nie chodzi o przeszłość, ale o oderwanie się od rzeczywistości, choć na chwilę...

      Usuń
  7. a po jakiej szkole jesteś ze były ram same baby? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojj jak dobrze wiem, co czujesz ! Ja też tak strasznie tęsknię za tymi czasami :< szkoła, wolne wakacje, szaleństwo, znajomi, spotkania <33 też często żałuję, że to już nie wróci :<

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Sentymentalnie

Zdarza mi się zapomnieć prawie o wszystkim, ale nie jestem w stanie zapomnieć o żadnym ważnym dla nas wydarzeniu. Pamiętam dokładnie daty każdego takiego wydarzenia, a w niektórych przypadkach nawet godziny. Kiedy tylko usłyszę konkretny dzień i miesiąc, od razu wiem, że dokładnie rok czy dwa lata temu coś tam się wydarzyło ... Wszystkie SMS'y wnoszące coś więcej niż "Gdzie jesteś?, "Zaraz będę" czy "O której obiad?" mam zapisane, a w większości porobiłam im screeny, które zajmują szczególne miejsce na moim, jakże cennym, dysku.  30 marca 2012 Moja osiemnastka, ale przede wszystkim dzień, w którym na dobre zaczęliśmy się kolegować. To właśnie on zapoczątkował naszą znajomość. To dzięki wydarzeniom z tego dnia zaczęliśmy spędzać ze sobą czas. Czasem w towarzystwie innych znajomych, a czasem sam na sam. 15 czerwca 2012 - 18 czerwca 2012  Cztery dni, 96 godzin, 5760 minut - to właśnie wtedy zaczęło między nami iskrzyć. To był ten czas, kiedy dojrzeliś...

Haters gonna hate

W wolnym tłumaczeniu hater/hejter oznacza z azdrosny koleś, który nie potrafi cieszyć się sukcesem kogoś innego, dlatego próbuje dojrzeć nim wszystkie możliwe wady i wytknąć je na forum publicznym, najczęściej anonimowo. A wiecie na jakim poziomie są wypowiedzi dzisiejszego hejtera? Wyglądają mniej więcej tak:  "Ponoć miałaś nie pisać o smutnych sprawach bo ponoc ludzie nie chce czytac smetów jak to wczesniej mowilas. Pomoc maialas miec fajne teksty a tu nic. Jestem tu pierwszy raz. Przeczytalam kilka notek, ale ponoc miala byc tu taka "fajna" autorka, a gdzie?? Bo nie wiem... Ostatnio polubilam twojego fp ale juz od-lubie. Tu nawet nie ma co czytac. Nie napoiszesz co gdzie z czym tylko jedyne co powtarzasz to ze nie zapominasz i nie umiesz. Cofaj sie dalej to spierdolisz sobie przyszlosc. Śliczne dziecko szkoda tylko ze zdjecia takie CHu....owe!" Albo na przykład tak: " Jeśli ktoś ich bezczelnie obraża to mają powód. Wydaje mi się Wiktorio / Sraczkorio...

Pomyśl sam, pomyśl sama

Przyznaję się, bez bicia, że ostatnimi czasy coraz poważniej myślę o tym, żeby zakończyć przygodę z blogowaniem. Nie dlatego, że nie mam czasu, że jest piękna pogoda, że praca, dziecko, dom i tak dalej ... Tylko i wyłącznie dlatego, że brak mi zapału. Najmniejszy nawet szczegół potrafi mnie zniechęcić i podciąć skrzydła. Dosłownie - najmniejszy.  Tak też było i w tym przypadku. Jestem dziwnym człowiekiem, na prawdę dziwnym. Bardzo szybko się zniechęcam. Najmniejsze, czasem śmieszne niepowodzenie potrafi zaprzepaścić wszystko. Blog jest jednak czymś, co towarzyszy mi już bardzo długo (jak na mnie). Było parę perypetii, było kilka zgrzytów. Nic jeszcze nigdy tak nie wpłynęło na mnie jak to.  Coraz częściej zadaję sobie pytanie, czy jeszcze tu jesteście? Czy nie odeszłyście? Czy czytacie? Lajków, komciów - coraz mniej. Wiadomo, nie pisze się dla tego. Pamiętacie jednak wpis  Jak zapłacić blogerowi ? Pisze się dla Was. W moim przypadku to oczywiste. Ja już nie piszę do ...