Przejdź do głównej zawartości

119.

Zacznę od tego, że chciałabym Was bardzo przeprosić. Przeprosić za to, że tyle mnie tu nie było, a obiecywałam, że będę. Cóż, ostatnimi czasy troszkę się u nas dzieje. Nic złego, żadne tragedie. No może poza katarkiem mojego maleństwa, który najchętniej przejęłabym na siebie - niestety nie da się! Staram się jak mogę, aby pogodzić wszystko i mieć czas dla Was! Czasami mi nie wychodzi i mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. Nie będziemy się przecież tu gniewać :*

Nic ciekawego u nas. Ciągle jakoś szaro, ponuro, smutno... Wiem, to ta pogoda. I w sumie co roku czuję się tak samo w tym czasie, ale z dzieckiem to jakoś trudniej mi to przeżyć. Chyba dlatego, że nie chce mi się wychodzić na dwór i robić cokolwiek co związane z włożeniem w to 10% energii. Czuję jednak, że powoli mi to mija także mam nadzieję, że niedługo wrócę do pełni sił i będę z Wami ciągle!

Przykro mi jest z jednego powodu ostatnio. Męczy mnie to i nie daje spokoju. Szukam wytłumaczenia, ale chyba mi to nie wychodzi. Nie mogę go znaleźć! Coraz mniej Was tu tutaj ... Czasami wydaje mi się, że piszę to sama dla siebie! Nie chcecie już czytać? Znudziło się Wam? Macie inne rozrywki ...? Jeśli odpowiedź z tych pytań odpowiedź brzmi "TAK" to bardzo chciałabym o tym wiedzieć. Może byłoby mi łatwiej dokonać czegoś, abyście nie odchodzili od nas. 


Obiecałam Wam, że opiszę jak przygotowuję jedzonko dla Kornelki. Przepis jest prosty. 
Po pierwsze i najważniejsze to nie kupuję mięsa (przede wszystkim kurczaka) w supermarkecie, czy też zwykłym osiedlowym sklepie. Chodzi tu wyłącznie o to, czym karmione są te zwierzęta przed śmiercią i czym faszerowane jest mięso. Staram się kupować na ryku od pań hodujących własne zwierzątka. Ostatnio mama M. kupiła nam królika, także mamy a mamy tego mięska. 
Zawsze zaczynam tak samo. Zagotowuję wodę w dużym garnku. Wrzucam np. korpus i skrzydełko lub udko. Kiedy wywar nabierze koloru przekładam udko czy też skrzydełko do drugiego garnka wraz z dwiema szklankami wywaru. I tak powstają dwie zupy. Jedna dla nas druga dla Kornelki. Do tej dla dziecka dodaję wtedy jeszcze królika lub kawałek wołowinki. Potem warzywa. Marchewka, korzeń pietruszki, seler, por, ziemniaczki. W zależności co to ma być dodaję kalafior lub brokuła (na razie innych zupek jej nie robiłam). I to gotuję się pod przykryciem aż warzywa zmiękną. Kiedy zupka jest gotowa dodaję natkę pietruszki i koperek. Następnie wyjmuję mięsko oddzielam od kości wrzucam do blendera, dodaję całą resztę. I zupka gotowa. Ja to zawsze narobię dla niej jak dla wojska więc część dzielę na porcję i wkładam do zamrażarki. Nie trzymam dłużej niż tydzień, tak więc zupki gotuję co 3-4 dni. 
Czasami są też drugie dania. Ziemniaczki + np. gotowana marchewka i gotowane lub grillowane mięsko. Tego już nie blenduję. Kornelka ma ząbki i ślicznie wszystko gryzie. 


Desery to owoce. Jabłka, banany, winogrona, gruszki. Kroję je na kawałki, które Niunia złapie w rączkę i będzie jadła sama. Wykładam na talerzyk, sadzam ją w krzesełku i je :) Podchodzi to troszkę pod BLW. A ile radości i mlaskania :) 








A tak u nas w domu się choruje ... :( Czy widać, ze moje dziecię, tak bardzo męczy katar? Szkoda mi jej. Bo wiem, że bardzo się męczy. W dzień nie może spać, nawet jak wyjdę z nią na dwór. A to już jest baaardzo dziwne i do niej nie podobne :(





Komentarze

  1. Fajnie, że wróciłaś:)
    Nie martw się, każda z nas w zasadzie ma za sobą krótką przerwę w blogowaniu, ja również powróciłam po 2 miesiącach nieobecności.
    Jeśli chodzi o gotowanie to jeszcze zupki przed nami.. mój syn skubie jak kurczaczek i malutki słoiczek starczy mu na 3 razy nawet /obiad i podwieczorek/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka sliczna rozowa kanapę ma Kornelka boska jest :) pozdrawiam pisz częściej. Juz to pisalam ze swietnie sie Ciebie czyta

    OdpowiedzUsuń
  3. Super. Tesnilam . Nie mam czasu ostatnio na nic, ale miło poczytać "co u was" . Pisz częściej--- oczywiście kiedy pozwala Ci na to czas . Aaaa i dużo zdjęć. pozdrawiam K ❤ buziaczki dla bułeczki, dużo zdrówka. Ciociunia tęskni :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Słodziaczek malutki. Gdzie dostaliście taka mini kanapę, nam też by się taka przydała ale w chłopięcych barwach. Ja czytać nie przestaje ale ostatnio skromnie tu z postami :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kanapa nie nasza :( ale wpisz na allegro mini sofa, na pewno coś wybierzesz :*

      Usuń
  5. Nie zawsze bedziesz miala pelo czytajacych . Powinnas docenic tych którzy trwaja i czytaja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doceniam i to bardzo, ale jeżeli odchodzą to pewnie jest coś nie tak i chciałabym to naprawić.

      Usuń
  6. Hej , mam pytanie , jak Ci się sprawuje wózek bo w sumie na forach opinia jest podzielona :) odpisz pod komentarzem . Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo zadowolona :) choć ostatnio lekko skrzypi, ale myślę, że to kwestia naoliwienia :)

      Usuń
    2. a jak z wielkościa spacerowki ? i wygodą prowadzenia ?:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Sentymentalnie

Zdarza mi się zapomnieć prawie o wszystkim, ale nie jestem w stanie zapomnieć o żadnym ważnym dla nas wydarzeniu. Pamiętam dokładnie daty każdego takiego wydarzenia, a w niektórych przypadkach nawet godziny. Kiedy tylko usłyszę konkretny dzień i miesiąc, od razu wiem, że dokładnie rok czy dwa lata temu coś tam się wydarzyło ... Wszystkie SMS'y wnoszące coś więcej niż "Gdzie jesteś?, "Zaraz będę" czy "O której obiad?" mam zapisane, a w większości porobiłam im screeny, które zajmują szczególne miejsce na moim, jakże cennym, dysku.  30 marca 2012 Moja osiemnastka, ale przede wszystkim dzień, w którym na dobre zaczęliśmy się kolegować. To właśnie on zapoczątkował naszą znajomość. To dzięki wydarzeniom z tego dnia zaczęliśmy spędzać ze sobą czas. Czasem w towarzystwie innych znajomych, a czasem sam na sam. 15 czerwca 2012 - 18 czerwca 2012  Cztery dni, 96 godzin, 5760 minut - to właśnie wtedy zaczęło między nami iskrzyć. To był ten czas, kiedy dojrzeliś...

Haters gonna hate

W wolnym tłumaczeniu hater/hejter oznacza z azdrosny koleś, który nie potrafi cieszyć się sukcesem kogoś innego, dlatego próbuje dojrzeć nim wszystkie możliwe wady i wytknąć je na forum publicznym, najczęściej anonimowo. A wiecie na jakim poziomie są wypowiedzi dzisiejszego hejtera? Wyglądają mniej więcej tak:  "Ponoć miałaś nie pisać o smutnych sprawach bo ponoc ludzie nie chce czytac smetów jak to wczesniej mowilas. Pomoc maialas miec fajne teksty a tu nic. Jestem tu pierwszy raz. Przeczytalam kilka notek, ale ponoc miala byc tu taka "fajna" autorka, a gdzie?? Bo nie wiem... Ostatnio polubilam twojego fp ale juz od-lubie. Tu nawet nie ma co czytac. Nie napoiszesz co gdzie z czym tylko jedyne co powtarzasz to ze nie zapominasz i nie umiesz. Cofaj sie dalej to spierdolisz sobie przyszlosc. Śliczne dziecko szkoda tylko ze zdjecia takie CHu....owe!" Albo na przykład tak: " Jeśli ktoś ich bezczelnie obraża to mają powód. Wydaje mi się Wiktorio / Sraczkorio...

Pomyśl sam, pomyśl sama

Przyznaję się, bez bicia, że ostatnimi czasy coraz poważniej myślę o tym, żeby zakończyć przygodę z blogowaniem. Nie dlatego, że nie mam czasu, że jest piękna pogoda, że praca, dziecko, dom i tak dalej ... Tylko i wyłącznie dlatego, że brak mi zapału. Najmniejszy nawet szczegół potrafi mnie zniechęcić i podciąć skrzydła. Dosłownie - najmniejszy.  Tak też było i w tym przypadku. Jestem dziwnym człowiekiem, na prawdę dziwnym. Bardzo szybko się zniechęcam. Najmniejsze, czasem śmieszne niepowodzenie potrafi zaprzepaścić wszystko. Blog jest jednak czymś, co towarzyszy mi już bardzo długo (jak na mnie). Było parę perypetii, było kilka zgrzytów. Nic jeszcze nigdy tak nie wpłynęło na mnie jak to.  Coraz częściej zadaję sobie pytanie, czy jeszcze tu jesteście? Czy nie odeszłyście? Czy czytacie? Lajków, komciów - coraz mniej. Wiadomo, nie pisze się dla tego. Pamiętacie jednak wpis  Jak zapłacić blogerowi ? Pisze się dla Was. W moim przypadku to oczywiste. Ja już nie piszę do ...