Przejdź do głównej zawartości

Posty

Czym jesteś zmęczona skoro cały dzień siedziałaś w domu?

młodą mamą. Nie ważne, czy młodą wiekiem czy stażem macierzyńskim. Dopiero zaczynasz przygodę z prawdziwym życiem. Dopiero uczysz się wszystkiego, co związane jest ze słowem rodzina. Dopiero przyzwyczajasz się do należących do Ciebie obowiązków. Dopiero uczysz się w jednym czasie opiekować się dzieckiem, sprzątać i gotować. I co wtedy? Wtedy Twój facet wraca do domu, Ty z wielką ulgą padasz na kanapę, a on z ogromnym wyrzutem i pretensją w głosie wymawia jedne z najbardziej irytujących słów na świecie" "A po czym Ty jesteś taka zmęczona? Przecież cały dzień siedziałaś w domu!" Do tego dochodzi zespół napięcia przedmiesiączkowego, niskie ciśnienie, zakończenie ostatniego sezonu ulubionego serialu, za słona zupa, brak Twojego rozmiaru najpięknijeszych szpilek na świecie i BOOM! Awantura gotowa. Z doświadczenia wiem, że faceta ciężko przekonać do czegokolwiek słowami. Bo w końcu jeśli głową rodziny ca wie,  to po prostu wie i koniec. Nie zapominajmy,  że g...

A dla Ciebie kim jest mama?

Nie zawsze było kolorowo, nie zawsze było pięknie. Były i kłótnie i wielkie godzenie się. Były dni, tygodnie, miesiące spędzone razem, w zajebistym klimacie. Były też ciche dni, a właściwie tygodnie. Na prawdę było wszystko. O czym mowa? O mamie! A właściwie o relacjach z nią. Dla mnie, moja mama, jest najlepsza na świecie! Najpiękniejsza, najfajniejsza, najmądrzejsza, najwspanialsza, najlepiej gotuje, najlepiej sprząta, jest najlepszym kierowcą, najlepszą babcią i najlepszym szefem. Tak, szefem. Od prawie dwóch lat jest też moim szefem. Mama-szef, szefowa-matka - tak właśnie na nią mówię.  Moja mama jest przede wszystkim moją najlepszą przyjaciółką! To jej mogę powiedzieć wszystko, to ona nie zdradzi moich tajemnic, to ona nabija się ze mnie jak najlepsza przyjaciółka i to ona przytula jak prawdziwa matka!  Mama jest jedną z najważniejszych osób w moim krótkim życiu i nie wyobrażam sobie życia bez niej. To ona wiecznie wrzeszczała na mnie, że mam natychmiast nałożyć c...

Gdyby doba miała 48 godzin

Do pracy wróciłam ponad miesiąc temu.  Pracuję po 6 godzi dziennie. Dużo i nie dużo. Zależy jak na to patrzeć.  Jeśli chodzi o czas poza pracą to mimo wszystko nie pozostaje mi go zbyt dużo. Mam go stanowczo za mało szczególnie dla Neli.  Najczęściej pracuję od 12 do 18. Rano kilka zbyt szybko uciekających godzin i wieczorem ok. godziny czasu spędzonego z ukochanym dzieckiem. Czasami,  kiedy po pracy odbieram Kornelkę od babci,  zasypia mi już w wózku. Wtedy tylko te kilka sekund, podczas przekładania dziecka z wózka do łóżeczka,  jest dla nas. Serce mi pęka, kiedy wieczorem, pozostaje mi jedynie wpatrywanie się w jej malutką,  śpiącą twarzyczkę.  I co mam zrobić? Co ma zrobić matka,  która tak mało czasu spędza ze swoim dzieckiem? Zdaję sobie sprawę z tego,  że nie ja jedyna. Nie ja pierwsza i nie ostatnia przeżywam to. Pocieszam się tą myślą,  pociesza mnie fakt,  że inni ludzie żyją tak samo,  że dają radę.  ...

Twój facet nic nie robi w domu? Przeczytaj to!

Nie jestem feministką. Kobietą wyzwoloną też do końca nie jestem. Chyba. Definicja kobiety wyzwolonej mówi, że jest to babka pewna siebie, pewna swej seksualności, niebojąca się przeciwności losu i zawsze broniąca swego zdania. Tylko ostatniego jestem pewna na sto procent, a reszta? Wielkie NIE WIEM! Wiem jedno, sprawiedliwość w związku baaardzo sobie cenię i nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej niż jest teraz. A o czym konkretnie mowa? Czytaj dalej, za chwilkę się dowiesz!  Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że wracam po pracy do domu, M. akurat ma wolne i opiekuje się Nelą, a w domu kiła i mogiła. Fakt, są czasami wyjątki, bywa różnie. Z reguły jednak, kiedy jest w domu, ma możliwość i czas to i posprząta i ugotuje i dzieckiem się zajmie.  Niekiedy nie jest w stanie posprzątać czy ugotować. I nie ukrywam, wkurza mnie to, że wracam po całym dniu i nawet nie mam gdzie usiąść bo w domu jest taki syf, ale za chwilę przypominam sobie ile uwagi i czasu potrzebuje ...

Wystarczy robić to co się kocha, a cała reszta przychodzi z czasem

Nie jest sztuką wstawać codziennie rano do pracy z poczuciem, że znowu w życiu mi nie wyszło, że nienawidzę swojej pracy, że robię to bo muszę, że jestem więźniem własnego - z mojej perspektywy - zupełnie nieudanego życia. Sztuką jest robić to co się kocha, a dopiero wtedy cała reszta przychodzi z czasem. Praca  zdecydowanie wpisana jest w żywot człowieka. Człowiek się rodzi, uczy, w trakcie dorasta, dalej uczy, a potem zmierza w stronę krainy zwanej kariera zawodowa. I tylko od człowieka zależy jak ta kariera się potoczy.  Prowadzenie bloga pokazało mi, że jak się czegoś bardzo chce i dąży do tego to w końcu się to osiąga! Dzięki blogowi wiem, że wszystko jest możliwe, wszystko można osiągnąć. Systematyczność i samozaparcie to klucz do sukcesu. Ja mogę go osiągnąć i Ty też możesz! W odniesieniu sukcesu człowiekowi pomaga jeszcze jedna, bardzo ważna cecha. A mianowicie potrafienie zlać najbardziej jak się da wszystkiego co nam nie służy, co nie pozwala nam się rozwijać....

Pięknie jest!

W czwartkowy wieczór M. wpadł na pomysł, że pogoda jest tak piękna, słoneczna, a my mamy wolny weekend więc musimy gdzieś jechać, koniecznie! Ja oczywiście zadowolona, bo będziemy razem, bo będą zdjęcia, bo połazimy. Cieszymy się do siebie z wyżej wymienionego powodu, ale nagle błogie zadowolenie przerywa w jednej chwili pytanie "Ale gdzie?!".  No właśnie, gdzie? Wszystkie nieopodal położone miasteczka odpadają - schodzone wzdłuż i wszerz. Lublin też. Warszawa? Za daleko, a poza tym nie dawno byliśmy. Padło na Kazimierz Dolny.  Przez cały dzień pracy w piątek myślałam tylko o tym. Nie mogłam się doczekać i tylko myślałam co będziemy robić, co oglądać, co jeść i jakie zdjęcia robić.  W końcu nadeszła sobota! Wstałam chyba o 6:00 z tego wrażenia, co najmniej jak bym leciała na ekskluzywne wakacje do Tajlandii na miesiąc. Przez całą drogę siedziałam w samochodzie jak na szpilkach. Jak na złość Nela 10 km przed metą zasnęła. Wiedziałam co się z tym wiąże, podniecenie op...

Quinny Moodd 2014 - recenzja

Ostatnimi czasy dostaję od Was multum wiadomości związanych z moimi odczuciami na temat naszego wózka. Raz już o tym pisałam, przyrównując Quinny do Stokke. Dziś, po 8 miesiącach użytkowania Quinny mogę w pełni wypowiedzieć się na jego temat.  Zacznę od wyglądu bo to właśnie on rzuca się w oczy. My mamy biały stelarz + czarne siedzisko. Marzyłam o różowym, ale był jedynie w wersji z gondolą, która nie była nam już potrzebna. Wózek prezentuje się na prawdę świetnie, mega nowocześnie. Kubełkowe siedzisko i rzadko spotykany biały stelaż sprawiają, że wygląda bardzo zgrabnie.  Jeżeli chodzi o wszystkie mechanizmy i kombinacje to możliwość zamontowania siedziska w obydwie strony jest godna zauważenia. Kiedy Nela była mniejsza to zależało mi, żeby mieć ją na oku - wtedy woziłam ją tyłem do kierunku jazdy.  Siedzisko rozkłada się na płasko, nie jest przekręcane, jak na przykład w Stokke czy Mima Xari.  Metalowy, "dizajnerski" pałąk można montować lub nie - b...